Recenzja #1 - Nine Sols

 



Gdy w 2017 roku wyszedł na rynek Hollow Knight, nikt nie spodziewał się że gra ta zacementuje nowy podgatunek platformówek 2D. Metroidvanie były zawsze cieszącym się popularnością doświadczeniem, po które sięgało wielu graczy spragnionych eksploracji i wynagradzającego platformowego wyzwania. To o co zadbało jednak Team Cherry, wypuszczając swoją produkcję to rozbudowany system walki oraz podobne do słynnych Dark Souls'ów mechaniki związane ze śmiercią gracza. Co prawda Silksong się nie doczekamy, ale niecały miesiąc temu wyszła na rynek platformówka podobna, ale wyjątkowa. Zapraszam do czytania moich wrażeń z Nine Sols, czyli kilku akapitów dlaczego Akki została furrasem.

Tytuł obił mi się o uszy już kilka lat temu, kiedy Red Candle Games wypuściło demo tej gry na Steamie. Uwiedziona śliczną oprawą graficzną oraz edgelordem na okładce, pobrałam od razu. Demo nie trwało długo, dwie godzinki i było po krzyku.

Wystarczyło natomiast by załapać czym jest Nine Sols i dlaczego warto na niego czekać. Pokazany został wtedy początek gry, nie różnił się on od premierowego wydania. Można było poznać protagonistę - Yi, białego kotopodobnego stwora, oraz jego ludzkiego wybawcę - Shuanshuana. Wioska w której zaczyna się gra wygląda na bezpieczne, przyjemne miejsce gdzie poświęca się ludzi, urywając im głowy w hełmie przypominającym ten do nurkowania. Nasz cyniczny, chłodny i skupiony jedynie na wypełnieniu swojej zemsty protagonista, wykorzystuje okazje, aby dostać się do siedziby panujących nad światem Sol'i i raz na zawsze położyć im kres.

Gra w porównaniu do Hollow Knighta posiada bardzo rozbudowane postacie dialogami, nie tylko prezentacją. Każdego mieszkańca New Kunlun poznajemy poprzez wykonywanie misji pobocznych, przynoszenie artefaktów, oraz kupowanie towaru czy ulepszeń. Mogę śmiało powiedzieć że pod względem napisania postaci, jest to jedna z najlepszych dostępnych na rynku platformówek. Rozwój Yi oraz Shuanshuana jest bardzo realistyczny, powolny i przede wszystkim oparty o wydarzenia, które zarówno miały jak i mają miejsce w fabule. Interakcje między każdym z bohaterów zwiększają immersję oraz przywiązanie do nich, a mnie personalnie doprowadziły do łez pod koniec przygody.  Nie zamierzam spoilerować fabuły, ale jeśli podobał wam się wątek infekcji w Hollow Knightcie, albo lubicie kiedy coś jest historią bez podziału na czarne/białe, to Nine Sols na pewno przypadnie wam do gustu.

Nie zamierzam jednak wystawiać tej grze pełnej dziesiątki, z racji iż nawet w stosunku do mediów które mi się podobały, staram się być obiektywna. Gdzie w takim wypadku Nine Sols zawodzi? O dziwo, rozgrywką. Pomimo iż system parowania to "czysta kokaina i mogłabym wciągać go nosem", to w momencie gdy mamy na ekranie więcej niż dwóch przeciwników, a ich ataki zaczynają na siebie nachodzić, zaczyna się chaos. Byłoby idealnie gdyby Red Candle posiedziało nad lokacjami i umieszczeniem w nich wrogów trochę dłużej, bo w przypadku całej reszty gry nie mam zarzutów. No poza walką z Fengsami, gdzie ilość knockbacków doprowadza do lekkiej frustracji, gdzie gracz jest karany za idealne parowanie ciosów.

Nie powiedziałabym że muzyka w Nine Sols jest świetna. Całościowo jest po prostu umiarkowana. Większość motywów to delikatne ambienty, podkreślające niepokojący klimat gry, z nielicznymi wybitnymi wyjątkami. Ścieżka jako całość nie jest zapamiętywalna, ale kilka wymienionych niżej motywów to małe arcydzieła, które zarówno w grze, jak i podczas umilenia powrotu w autobusie radzą sobie świernie. Na uwagę zasługuje też utwór "Collage" w creditsach, który poza przyjemną melodią zawiera też klimatyczne wokale i oddający zakończenie tekst.
Kilka świetnych motywów wartych odsłuchania: (cała ścieżka jest dostępna na Spotify jak coś!!)
- The Path for Us All
- Smile at My Cursed Dream
- Last Man Standing
- Long Awaited Death

Podsumowując, Nine Sols jest warte swojej ceny jeśli lubicie wymagające platformówki, lub macie ochotę na świetną grę z dobrze napisanymi postaciami, światem przedstawionym oraz ładną oprawą graficzną. Jeśli boicie się że nie jesteście wystarczająco dobrzy w gry z systemem walki a'la Sekiro gdzie parowanie, refleks i wyczucie przeciwnika mają ogromne znaczenie to gra daje opcję "story mode" gdzie możecie dostosować obrażenia własnych ataków tak jak chcecie i popełnić one shotowanie każdego przeciwnika, z bossami włącznie.


Komentarze